Autorskie biuro podróży

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Turystyczne atrakcje Armenii

Dlaczego warto wybrać się do Armenii, co należy zobaczyć i na co trzeba zwrócić uwagę? Oto krótki przewodnik. Znajdziecie tu m.in. informacje o kuchni, zabytkach, winie, bezpieczeństwie i wizach.

Nad jeziorem Sewan

Wśród Polaków Armenia nie cieszy się taką popularnością jak sąsiednia Gruzja. W sumie nie wiem dlaczego, przecież kraj Ormian wcale nie jest mniej atrakcyjny. Armenia ma wiele turystycznych atrakcji.

Od kilku lat podróżuje się jeszcze łatwiej. Armenia zniosła wizy dla Polaków. Wystarczy paszport.

Łatwo dostaniemy się do stołecznego Erywania dzięki bezpośrednim przelotom z Warszawy jakie oferuje LOT. Niektórzy turyści łączą wyprawę do Armenii z Gruzją, w takim przypadku mamy do dyspozycji również linię Wizz Air (przeloty z Warszawy i Katowic do gruzińskiego Kutaisi).

Piękne góry i fantastyczne krajobrazy

Aż 40 proc. powierzchni kraju leży na wysokości powyżej 2 tys. m n.p.m.! Góry są bardziej surowe i skaliste niż w Gruzji. Charakteru nadają im olbrzymie urwiska i przepaście. Przy drogach natrafiamy na obsydianowe stoki, gdzie wulkaniczne szkliwo zbierać można gołymi rękoma. Bogactwem kraju jest tuf – skamieniały wulkaniczny pył. Zbudowano z niego całe wsie i osiedla, w tym centrum Erywania – słynne „różowe miasto”.

Świątynia Mitry w Garni

Najwyższa jest góra Aragac (4090 m n.p.m.) – rozległy, powulkaniczny masyw skalny. Wyższy o tysiąc metrów i czczony przez Ormian biblijny Ararat znajduje się tuż za granicą, po stronie tureckiej. Doskonale widać go ze stołecznego Erywania.

Najniżej położonym obszarem kraju jest dolina rzeki Debed, w okolicach miasteczka Alawerdi (380 m n.pm.). Wycieczki przejeżdżają tędy w drodze z Gruzji, zwiedzając przy okazji perełki średniowiecznej architektury, klasztory Sanahin i Hachpat.

Jednym z najbardziej znanych górskich obszarów jest jezioro Sewan, zwane „ormiańskim morzem” lub „perłą Armenii”. Leży na wysokości 1916 m n.p.m., przez to nawet latem nie ma tam upałów, a woda jest chłodna. Turyści nie jeżdżą tam dla plaż, ale dla pięknych widoków i okolicznych atrakcji.  Nad brzegiem jeziora znajdują się dwa znamienite zabytki: pochodzący z IX wieku klasztor Sewanawank oraz średniowieczny cmentarz we wsi Noratus, na którym znajduje się około tysiąca chaczkarów.

Wyjątkowe zabytki

To kolejny atut Armenii. Bywa, że turystów zaskakuje aż tak wielkie bogactwo pięknych, historycznych obiektów. Bo kto by się spodziewał, że gdzieś tam na Kaukazie znajdują się takie zabytki! Od tajemniczego Karahundź, zwanego „ormiańskim Stonehange” poprzez zaskakującą świątynię w Garni, po wczesnochrześcijańskie kościoły i klasztory.

Turyści w Karahundź

Ze względu na rewelacyjnie zachowaną zabytkową architekturę sakralną i na fakt, że Armenia jest najstarszym chrześcijańskim krajem świata przyjeżdżają tu również pielgrzymki.

Wino i koniak

Teren dzisiejszej Armenii i Gruzji to ojczyzna wina. Tu człowiek udomowił winorośl i nauczył się wytwarzać ten trunek. W niewielkiej miejscowości Areni archeolodzy odnaleźli pozostałości najstarszej na świecie winiarni (ma 6 tys. lat!). Ciekawostką jest to, że w tej okolicy wino wytwarza się do dziś. Więcej na ten temat w artykule: Areni, najstarsza na świecie winiarnia. Wycieczki odwiedzają Areni, a turyści mają możliwość  degustacji  tamtejszych trunków. Zwiedzamy również słynną fabrykę koniaków (brandy) Ararat w Erywaniu.

Warto spróbować  też cieszących się olbrzymim szacunkiem domowych alkoholi, w tym przede wszystkim tutowki, czyli okowity wytwarzanej z owoców morwy. Na szczególną uwagę zasługuje Arcach – tutowaja wodka po 3 latach dojrzewania w dębowych beczkach. Specjalnością Ormian jest również wino z granatów.

Nowoczesność

Myliłby się ktoś, kto uważałby Armenię za zabitą deskami dziurę na końcu świata. Erywań ma ambicje dorównać europejskim stolicom. Piękna architektura, duże pieniądze i wielu turystów z całego świata.

Klasztor Chor Wirap. W tle góra Ararat

Na ulicach Erywania i w tutejszych nocnych klubach spotkamy wielu Irańczyków. Przyjeżdżają tu zaznać zachodnich rozrywek.

Jedną z turystycznych atrakcji Armenii jest kolejka linowa. Najdłuższa na świecie! Ma 5,7 km długości! Nowoczesne wagoniki poruszają się z prędkością 37 km na godzinę. Widoki są imponujące. W pewnym momencie pasażerowie znajdują się aż 320 m nad poziomem rozciągającej się pomiędzy dwoma wzgórzami doliny!

Znajdziemy tu też dobre, nowoczesne hotele. Powstają kolejne. Szczególnie w Erywaniu. Porządnej jakości o standardzie 3 lub 4 gwiazdek. Zaskoczeniem mogą być ceny. Wcale nie niższe niż w Polsce. Hotele się cenią. Te najlepsze, w dobrej lokalizacji trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Turystów coraz więcej. Kraj zyskuje na popularności.

Pozostałości katedry Zwartnoc. W VII wieku miała być najwspanialszą budowlą świata!
Na naszych wycieczkach najchętniej korzystamy z fajnego, trzygwiazdkowego hotelu w centrum Erywania. Jeśli chcemy złapać miejsca dla grupy, to musimy rezerwować go pół roku wcześniej!

Bezpieczeństwo

Armenia jest bezpiecznym krajem. Śmiało można jechać. Spędziłem tam sporo czasu. Bywam regularnie od pięciu lat. Mieszkałem, podróżowałem. Wędrowałem ulicami miast również nocą. Nigdy nie spotkałem się z jakimkolwiek zagrożeniem. Ludzie są mili, gościnni i otwarci na przyjezdnych

Kuchnia

W trakcie wizyty w Armenii nie powinno zabraknąć miejscowej kuchni. Może nie jest aż tak bogata jak w Gruzji, ale równie atrakcyjna. Nie dotarły tu jeszcze zachodnie, przemysłowe i sztuczne produkty spożywcze. Miejscowi zachowali tradycyjne, sprawdzone przez tysiąclecia receptury. Dzięki temu jedzenie jest pyszne.

Specjalność Armenii - kandyzowane owoce
Za swoje narodowe potrawy Ormianie uważają m.in. dolmę, czyli niewielkie gołąbki zawijane w liście kapusty lub winogron oraz oczywiście wszelkiego rodzaju szaszłyki. Ale tak naprawdę bogactwem Armenii są przetwory. Surowy klimat i niedostatek uprawnej ziemi uczyniły z Ormian mistrzów w kiszeniu, marynowaniu, peklowaniu i suszeniu. Jeśli usiądziemy do dobrego obiadu, to na stole wyląduje całe bogactwo kiszonych warzyw. Na przekąskę polecam basturmę, czyli suszoną polędwicę (lepsza od najlepszej polskiej wędliny). Miłośnicy prawdziwie oryginalnych dań niech rozejrzą się za haszem – zupą gotowaną z nóżek wieprzowych lub wołowych. Serwowana z dodatkiem czosnku, kawałków krowiego żołądka i kieliszka tutowki.

Typowy dla Armenii jest lawasz – chleb w formie cienkiego placka. Ormianom udało się wpisać go na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Gata, ormiańskie ciasto. Najlepsze u sprzedawców pod klasztorem Geghard.

Kto wybiera się do Erywania niech odwiedzi tutejszy bazar. Uwagę przyciągną stoiska z orzechami i suszonymi owocami. Czegóż tam nie ma! I jak pięknie ozdobione! Ale warto pójść też nieco dalej. W części mięsnej znaleźć można takie specjały jak kiszone grzebienie kogutów!

Zobacz blog w całości poświęcony Armenii.

Najważniejszy atut

Turyści i podróżnicy szukają czegoś nowego. Kierunku, którego jeszcze nie znają, gdzie jeszcze nigdy nie byli. Takiego, który może ich zaskoczyć i zaciekawić. Armenia idealnie do tego pasuje. Polecam. Jest rewelacyjnym celem wycieczki!

Tekst: Krzysztof Matys 
Travel to Poland

piątek, 31 października 2014

Uzbekistan. Informacje dla turystów

Przewodnik po kraju. Wizy, szczepienia, co warto zobaczyć, hotele, ceny, bezpieczeństwo, wymiana pieniędzy, kuchnia, obowiązek meldunkowy, na co uważać...

Uzbekistan to bardzo interesujący kraj o wyjątkowych zabytkach. To, co zobaczymy w Samarkandzie, Bucharze czy Chiwie zapiera dech w piesiach. Pokazuje jak wielką potęgą była niegdyś Centralna Azja. Więcej o tym w artykule Uzbekistan: Samarkanda, Buchara...

Co poza tym wiemy o Uzbekistanie? Być może w pierwszej kolejności do głowy przychodzi nam urodzony w Szachrisabz Tamerlan, czyli Timur Kulawy. Później pustynie i rzeki Amu-daria i Syr-daria. Pewnie jeszcze wysychające Jezioro Aralskie oraz bawełna, uprawiana tu na potęgę i wywierająca przemożny wpływ na życie całego kraju.

Chiwa


W niniejszym artykule omówimy kilka najważniejszych dla turysty kwestii.

Wizy do Uzbekistanu – stan na 2014 rok.

Uzbekistan ma jedną z najbardziej rygorystycznych polityk wizowych. Wśród wymaganych dokumentów jest chociażby zaświadczenie o zatrudnieniu! Należy je przedstawić również w sytuacji, gdy planuje się wyjazd na zorganizowaną wycieczkę z biurem podróży. Zresztą w tym przypadku procedura jest prostsza – przekazuje się dokumenty do biura i to ono już załatwia wszystkie formalności. Staranie o wizę uzbecką, jeśli jedzie się samemu, jest bardziej kłopotliwe. Mnie zajęło sporo czasu. Najpierw do biura podróży w Taszkencie wysłałem swoje dane paszportowe oraz zaświadczenie o zatrudnieniu. Biuro to zrobiło mi również rezerwacje hoteli w Uzbekistanie. A następnie zgłosiło moje podanie o wizę w tamtejszym ministerstwie. Po jego przyjęciu otrzymałem indywidualny numer i dopiero z nim mogłem złożyć wymagane dokumenty w ambasadzie Uzbekistanu w Warszawie!

Uzbek

Jakie dokumenty składamy w ambasadzie?
Kwestionariusz wizowy (w dwóch egzemplarzach, wypełniony czytelnie, drukowanymi literami, bez poprawek i skreśleń) paszport (ważny minimum 6 miesięcy licząc od daty uzyskania wizy) 2 aktualne zdjęcia (3,5 cm x 4,5 cm) oraz zaświadczenie o zatrudnieniu. Plus potwierdzenie opłaty wizowej – w zależności od rodzaju wizy, np. wiza na maksimum 15 dni: 70 USD. Dokładne informacje na temat kosztów wizy do Uzbekistanu znajdują się tu.

Adres Ambasady Republiki Uzbekistan w Polsce: Warszawa, ul. Kraski 21. Najlepiej wcześniej skontaktować się telefonicznie i omówić warunki i procedurę uzyskania wizy, tel. 22 894 62 30.

Formalności na granicy
Buchara, minaret Kolon

Po przylocie do Uzbekistanu, na lotnisku musimy wypełnić formularz celny. W dwóch egzemplarzach. Jeden z nich, podpisany i ostemplowany przez celnika należy zachować – zostanie
sprawdzony przy opuszczaniu Uzbekistanu. Co wpisujemy do formularza? Cenne przedmioty, które mamy, takie jak aparat fotograficzny, laptop, kamera oraz gotówkę. Jeśli tego nie zrobimy, to możemy mieć kłopoty przy wyjeździe.
Na lotnisku w Taszkencie nie sprawdzano tego jakoś szczególnie dokładnie, ale już na przejściu lądowym na granicy z Kirgistanem zostałem poddany skrupulatnej kontroli.

Wymiana pieniędzy

To uzbecki hit. Opisywany chyba przez wszystkich docierających tu podróżników. Mamy dwa kursy, oficjalny i czarnorynkowy. Różnica jest spora, więc kto tylko może wymienia na ulicy. Choć to nielegalne, to stało się już powszechną praktyką. U koników dolary na uzbeckie sumy zamieniają niemal wszyscy turyści i miejscowi. Gdzie najłatwiej? Na bazarach i w ich okolicach. Jeśli tam pójdzie, to znajdą was sami i dyskretnie zaproponują wymianę.

Lato 2014:
- kurs oficjalny: 1 USD = 2400 uzbeckich sumów;
- kurs czarnorynkowy: 1 USD = 3000 sumów.

Dodatkową atrakcją są nominały. Największy banknot to 5 000 sumów, ale jest ich jeszcze niewiele, nominał ten pojawił się niedawno. Najczęściej spotykane są tysiące. Dlatego po wymianie 100 USD otrzymujemy całą kupę pieniędzy. I to dosłownie, 300 banknotów! Żeby je schować potrzebna torba. Co ciekawe, przy wymianie raczej się ich nie liczy, obowiązuje zaufanie. Popakowane są w paczki. Wszyscy wiedzą, że w jednej jest 100 banknotów, tak więc jeśli wymieniasz 100 USD, to dostajesz 3 paczki. I już. Proste. Więcej na ten temat w artykule: Uzbekistan – tu zostaniesz milionerem!

Samarkanda, grobowiec Tamerlana

Obowiązek meldunkowy

Jedna z atrakcji Uzbekistanu. Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie spotkamy się z czymś takim. Relikt ZSRR tu trzyma się świetnie. Na czym to polega? Otóż turysta może nocować tylko w hotelach, które mają licencję i prawo wystawiania zaświadczeń o zakwaterowaniu. Takie zaświadczenie to niewielka karteczka z datą i pieczątką. Zgodnie z prawem należy je zbierać, ponieważ może to zostać sprawdzone przy wyjeździe z kraju. A poza tym jest wymagane przez kolejne hotele, tzn. że dziś przyjmie was hotel nr 2 pod warunkiem, że okażecie w recepcji zaświadczenie o zakwaterowaniu z wczoraj z hotelu nr 1.

Buchara. Czor Minor
Oczywiście, turysta ma prawo zatrzymać się u znajomych, w prywatnym domu, itp. Ale w takim przypadku musi zgłosić to na właściwym terytorialnie posterunku policji. Tam też otrzyma poświadczającą ów fakt karteczkę.

Bezpieczeństwo

Uzbekistan jest krajem policyjnym. To, co może być uciążliwe dla miejscowych, dla turystów nie stanowi żadnego utrudnienia. Wręcz odwrotnie, podnosi pewność bezpieczeństwa. Podróżowałem po całym kraju, wszędzie czułem się bezpiecznie, również w nocy. Uzbekistan mogę śmiało polecić.

Przed wyjazdem do Uzbekistanu nie są wymagane żadne szczepienia.


Strój i kwestie obyczajowe

Z założenia to kraj świecki i władze państwowe robią wiele by taki stan utrzymać. Mimo setek lat islamskiej tradycji w Uzbekistanie nie obowiązują żadne muzułmańskie regulacje prawne. Podobnie w sferze obyczajowej. Strój dowolny. W przypadku kobiet i mężczyzn.

Nie ma też problemów z kupnem alkoholu. Dostaniemy go w sklepach i restauracjach. W trakcie wycieczek organizujemy nawet degustacje uzbeckiego wina! To tylko od nas zależy czy siedząc w ciepły wieczór w jednej z kawiarni w pięknym zabytkowym centrum Buchary zamówimy piwo czy imbryk z zieloną herbatą.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Matys


Zobacz także artykuł: Uzbekistan przyjazny turystom.

Nasz film: Uzbekistan - Kirgistan.
 



wtorek, 5 sierpnia 2014

Okonomiyaki – japońska pizza

Okonomiyaki – jedna z ulubionych, tradycyjnych potraw Japończyków, którą możemy porównać do pizzy lub placków na które nałożone są wielowarstwowo różne składniki. Wywodzi się z rejonu Kansai (Osaka) oraz Hiroszimy gdzie jest nadal najpopularniejsza. W rejonach tych znajdziemy najwięcej restauracji noszących nazwę Okonomiiyakiya, które specjalizują się w przyrządzaniu tej potrawy.

Okonomiyaki

Protoplastą okonomiyaki były smażone placki, które w latach 30 XX w. zyskały obowiązującą do dnia dzisiejszego nazwę. Stały się one także popularne w innych rejonach Japonii, obecnie serwowane są w ponad 30 000 restauracji na terenie całego kraju.

W wolnym tłumaczeniu okonomiyaki oznacza „smaż jak lubisz” i faktycznie potrawa podawana jest z bardzo wieloma różnymi dodatkami. Podstawą jest zawsze placek przyrządzony z mąki pszennej, wody oraz jajek. Wybór pozostałych składników jest bardzo duży, często uzależniony od rejonu w którym będziemy degustować okonomiyaki, naszych upodobań a także pory roku. Do najczęściej dodawanych składników możemy zaliczyć między innymi: rybę morską, krewetki, kalmary, ośmiornicę, pierś kurczaka, mięso, japoński makaron, białą kapustę, seler naciowy, zielony por czy pietruszkę oraz zawsze specjalny sos do okonomiyaki. Są dwa główne warianty przyrządzania potrawy, różniące się tym, że pozostałe składniki mogą być dodane do ciasta na placek, bardzo dokładnie wymieszane i smażone (styl Kansai), lub wręcz odwrotnie na smażony placek układa się warstwami wybrane składniki i obsmaża starannie każdą z nich (styl Hiroszima). W obu wariantach okonomiyaki „malowane” są sosem, który aby równomiernie znalazł na całej potrawie rozprowadzany jest pędzelkiem.

Okonomiiyakiya

W japońskich restauracjach okonomiyaki smażone są na stalowej płycie, co zdecydowanie ułatwia możliwość smażenia potrawy po obu stronach. W zależności od rodzaju restauracji potrawę można przyrządzić samemu z wcześniej uzgodnionych i otrzymanych składników, lub jest ona przyrządzana przez kucharza na oczach klienta. Jest to potrawa łatwa i szybka w przygotowaniu, zawsze świeża, sycąca i bardzo smaczna. Specjalną łopatką kroi się ją na płycie, a następnie zdejmuje po kawałku na talerzyk i zgodnie z japońską tradycją je pałeczkami.

Tekst i zdjęcia: Małgorzata Olejnik

Wycieczki do Japonii.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Iran - tajemniczy Orient

Rozmowa o Iranie, w pewnym stopniu przynajmniej, poświęcona musi być stereotypom. Na Zachodzie kraj ten nie ma najlepszej prasy. Kojarzy się z tyranią islamu, z niebezpieczeństwem i niską pozycją kobiety… 

Jacek Świercz: Nie da się ukryć, że tak jest. Turyści w trakcie lotu do Teheranu są mocno podekscytowani. „Jak tam będzie?” Przed oczami stają obrazy z telewizji. Po wylądowaniu okazuje się, że jest … normalnie!  Ale oczywiście  również bardzo egzotycznie. Zobacz: Iran oczami Polki.

Kolorowy Iran

Irańczyków często spotykam w Armenii. Oba kraje żyją w przyjaźni (korzystamy z tego organizując wycieczkę Armenia – Iran). To zresztą bardzo ciekawe zjawisko. Ormianie - ortodoksyjni chrześcijanie, Irańczycy wiadomo – twardy islam. A mimo to ludzie żyją w zgodzie, handlują, odwiedzają się i mają do siebie szacunek. Wielu turystów z Iranu przyjeżdża do Erywania zagrać w kasynie, pójść na dyskotekę czy wypić piwo. W jednym z artykułów napisałeś, że „Iran się zmienia”. Jak bardzo?

Bardzo. Ma miejsce subtelne rozluźnianie dotychczasowych rygorów. Dotyczy to zwłaszcza strojów u kobiet. Ale chodzi również o  ogólne pobudzenie gospodarcze. Już zniesiono część sankcji. Dosłownie kilka dni temu czytałem o porozumieniu z Boeingiem w sprawie dostawy części zamiennych do samolotów   – pierwszym takim od zwycięstwa rewolucji islamskiej w 1979 roku.
W Armenii jest rzeczywiście mnóstwo gości z Iranu, spotkałem nawet turystów na rowerach. Armenia jest jednym nielicznych krajów, do których Irańczycy mogą podróżować bez wiz (należą do nich też m.in. Turcja, Tajlandia, Malezja). A do tego jest tuż za miedzą. No i piwa u siebie wypić nie mogą. Alkohol i hazard są nadal zakazane.

Persepolis, fot. J. Świercz
Jak zresztą doskonale wiesz, Kaukaz był przez wieki pomostem pomiędzy Europą i Persją, a Ormianie pełnili funkcje pośredników w handlu. Korzystali z tego również liczni nasi rodacy przybywający tam po orientalne towary.

Z perspektywy klienta biura podróży podstawowe pytanie brzmi: Czy jest bezpiecznie?!

Powiedziałbym, że aż za. Turystów z tzw. Zachodu jest nadal bardzo mało.  Rzucamy się w oczy i jesteśmy na pewno jakoś tam monitorowani. Ludzie w Iranie są natomiast niezwykle przyjaźni. Chętni do kontaktów, rozmów, bardzo gościnni.  Jesteśmy dla nich oknem na świat. My też żyliśmy kiedyś w izolacji, więc nie jest to dla nas nic dziwnego. Iran jednak stanął w miejscu. Nie znaczy to, że jest bardzo biednie. To jest ogromny i dosyć zamożny kraj  (1.650 tys. km.kw., prawie 80 mln ludzi, złoża ropy i gazu ziemnego!), ale  np. w sklepach nie ma produktów wielkich europejskich i amerykańskich firm. Jest natomiast obfitość towarów irańskich. Są też obecne marki południowokoreańskie i japońskie. 

Jestem zdania, że Iran nie zagraża Zachodowi. Władze w Teheranie używają antyzachodniej retoryki na użytek wewnętrznej polityki. Mają zbyt wiele do stracenia by porwać się na wojnę. To raczej niektórym rządom zachodnich państw zależy na podgrzewaniu emocji. Jedną z zalet turystyki jest to, że ludzie mogą pojechać i zobaczyć. Myślę, że kto był ostatnio w Iranie, potwierdzi moja opinię.

Persepolis
Oczywiście. Jak ciągle powtarzam, że wiadomości telewizyjne składają się wyłącznie z doniesień o  wojnach, katastrofach i aferach.  Strach się z domu ruszyć. A potem  jedziesz i okazuje się, że tam się nic nie dzieje! Tak właśnie jest w Iranie. Nawet jeśli nie wszystko w tym kraju jest dobre, turystów  prawie to nie dotyka. Nie  jesteśmy na dodatek więźniami kurortów jak w Egipcie, o którym dopiero co pisałeś („Egipt po latach”). Nie zdarzyło mi się zobaczyć w Persji jednego krzywego spojrzenia. Wszędzie uśmiech albo życzliwa (w przeciwieństwie do paru innych, znanych mi krajów) ciekawość. Oczywiście trzeba uszanować miejscowe zwyczaje. O tym też już kiedyś rozmawialiśmy ("Zakazana turystyka"). Niewątpliwie nie jest to kraj do publicznego paradowania w bikini.

W tego typu  krajach interesującym zagadnieniem jest świadomość ludzi. Jak Irańczycy na to patrzą? Wierzą czy żyją obok oficjalnej ideologii?

W prywatnych rozmowach zauważyłem niesamowitą wręcz radość z ostatnich prób reform i mnóstwo nadziei. Ale też wielkie wrażenie zrobiła na mnie podróż do największego sanktuarium kraju  w świętym mieście Maszhad – ilość pielgrzymów jak  i  stałych  mieszkańców odwiedzających w zwykły dzień grób imama Rezy  przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.  Islam to w Iranie potęga i jego oddziaływania na ludzi nie sposób ignorować. Przekonał się o tym zresztą sam szach 35 lat temu.

Odejdźmy od socjologii, wróćmy do turystyki. Objechałeś cały Iran. Które miejsca uważasz za najbardziej interesujące?

Zabytków islamu widziałem wiele  w innych krajach i chociaż niektóre z nich są przepiękne – zwłaszcza te w Isfahanie – dla mnie  najciekawsze są pozostałości  starożytnego imperium Achemenidów – grobowce dawnych królów Persji, ruiny stołecznego Persepolis… Imponujące. To trzeba koniecznie zobaczyć.

Sziraz, fot. J. Świercz
A najmniej? Biura mają standardowe programy, prawie wszyscy robią to samo. Co z takiej typowej trasy najmniej ci się podobało?

Teheran! To jedna z najbrzydszych i pozbawionych uroku stolic jakie znam. A jak wiesz, jestem miłośnikiem wielkich miast. Lepiej spędzić czas w Szirazie lub Isfahanie. Tam naprawdę jest co oglądać

Kiedy jechać, jaka pora roku jest najlepsza?

Nasza jesień, ewentualnie wiosna. Latem jest zbyt gorąco. Październik jest optymalny bo mamy ogromny wybór świeżych owoców. Do tego gigantyczne pistacje (Iran jest ich największym eksporterem na świecie), rodzynki, daktyle, orzechy, orientalne słodkości. No i oczywiście przyprawy, które przyciągają wzrok na irańskich bazarach.
   
Czy jest coś o czym planując wyjazd do Iranu trzeba koniecznie pamiętać?

Panie muszą mieć  długie rękawy, zakryte biodra i cały czas nosić chustkę na głowie. Można ją zdjąć tylko w pokoju hotelowym. Podczas jazdy autobusem, jedzenia w restauracjach, itd. chustka też musi być na głowie.

Isfahan, fot. J. Świercz
Co ciekawe, ten przymus jest swego rodzaju atrakcją podkreślającą egzotykę miejsca, w którym jesteśmy i nieustannym tematem rozmów turystów. Na pamiątkę panie przywożą wyjątkowe zdjęcia.
Panowie – tylko  długie spodnie. T-shirty  są ok, ale kołnierzyk  czasami  mile widziany. 

Panie i Panowie – żadnego alkoholu i żadnej wieprzowiny w bagażu do Iranu.  Obowiązuje całkowity zakaz wwozu i konsumpcji tych artykułów. Jakoś jednak nikt z moich turystów z tego powodu za bardzo nie cierpiał.

I jeszcze jedno. W Iranie króluje gotówka. Zapomnijmy więc raczej o naszych kartach kredytowych.

Jeden z naszych turystów, po powrocie z Iranu, powiedział, że dla niego najważniejszym doświadczeniem wycieczki było spotkanie z zaratusztrianizmem. Mówił, że wreszcie zrozumiał rozwój religii w naszym kręgu cywilizacyjnym. Dzisiejszy Iran to ziemia o olbrzymim historycznym znaczeniu. A mam wrażenie, że w powszechnym odbiorze ograniczamy go do islamu.

Zgadzam się z Tobą. Mamy przeciętnie  bardzo niewielkie pojęcie, jaką potęgą była starożytna Persja. A to przecież było marzenie i główny cel  Aleksandra Wielkiego! Nie zdajemy sobie też na ogół sprawy jak bardzo jego wyprawa przyczyniła się do ubogacenia  naszych cywilizacji. I chociażby  po to żeby wyrobić sobie własne zdanie na temat pozycji antycznej  Persji i dzisiejszego Iranu warto się tam wybrać.

Targ, przyprawy
Jacek Świercz – orientalista, tłumacz, przez wiele lat również wykładowca akademicki. Od kilkunastu lat pracuje jako pilot wycieczek.

Rozmawiał: Krzysztof Matys.
Iran. Turystyka w liczbach:

Według danych  irańskiej Organizacji Dziedzictwa Kulturowego i Turystyki od marca 2012 do końca marca 2013 roku w podróż po świecie udało się 7,7 mln irańskich turystów. W ciągu 12 miesięcy wydali oni w odwiedzanych krajach około 8-10 mld dolarów!

W tym samym okresie Iran odwiedziło zaledwie około miliona zagranicznych turystów. Wśród odwiedzających Iran cudzoziemców jest wielu pielgrzymów, a także osób, które przyjeżdżają na leczenie.

Dyrektor irańskiej Organizacji Dziedzictwa Kulturowego i Turystyki zapowiada, że do 2025 roku jego kraj chciałby gościć około 20 mln zagranicznych turystów rocznie.


Zobacz artykuły: Iran się zmienia oraz Iran oczami Polki.