Autorskie biuro podróży

środa, 21 stycznia 2015

Tadź Mahal (Taj Mahal)

Piękny zabytek. Ikona Indii. Symbol miłości. Epitety można mnożyć. Charakterystyczny kształt cebulowatej kopuły z wieżyczkami po bokach znają wszyscy zainteresowani podróżami. Turystyczny produkt wart miliardy.

Tadź Mahal w pełnej krasie

W internetowym głosowaniu jakie miało miejsce w latach 2006 - 2007 został wybrany do grona siedmiu nowych cudów świata. Przypisano mu takie atrybuty jak miłość i pasja.

A jaka jest prawda o Tadź Mahal?

Tadź czy Taj?

Zgodnie z decyzją Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Polski poprawna nazwa to Tadź Mahal. W wymowie oczywiście „tadź”, a nie „tadż”. A więc miękko. Zgłoska „dź” jest wspólna dla języków Indii i języka polskiego. Anglicy nie maja takiego komfortu i muszą używać „dż”. To za ich przykładem zaczęliśmy nazywać ten zabytek Tadż Mahal (od angielskiego Taj Mahal) ale jest to niepoprawne.

Symbol Indii

Tadź Mahal został wybudowany na indyjskiej ziemi, ale przez obcą dynastię Wielkich Mogołów. Pochodzili z Persji, uznawali się za potomków Czyngis-chana i Timura Kulawego. W XVII wieku, kiedy wzniesiono ten obiekt, Mogołowie krwawo rządzili okupowanym krajem. Dlatego, kilkaset lat później, Mahatma Gandhi mówił, że Tadź Mahal jest symbolem, ale podboju i ucisku Indii.

Władcy ci byli muzułmanami, dlatego Tadź ma islamska formę. Jest muzułmańskim grobowcem! Nie ma nic wspólnego z religią hinduską. Właściwie to jest jej zaprzeczeniem, ponieważ w hinduizmie nie buduje się grobowców. Ciało zmarłego ulega kremacji, a prochy wrzucane są do rzeki.

Świątynia Miłości

Grobowiec bywa nazywany Świątynią Miłości! Dziwne to, ale piękne, idące naprzeciw oczekiwaniom kultury masowej. Dobrze się sprzedaje. A jak było w rzeczywistości?
Tadź Mahal został wybudowany przez króla Szahdżahana, jako miejsce spoczynku dla zmarłej żony. Grobowiec wraz z otaczającym go ogrodem i olbrzymią bramą wejściową miał odzwierciedlać islamski raj.

Każdy chce mieć zdjęcie z Tadź Mahal

Mumtaz Mahal była kobietą wyjątkową. Miała spory wpływ na męża. Na pogrążonym w okrucieństwie i zdradach cesarskim dworze pełniła ważną rolę. Zmarła w czerwcu 1631 r. w wyniku powikłań po porodzie. Urodziła czternaste dziecko! Miała wtedy 38 lat. Rozpacz Szahdżahana wyraziła się między innymi dwuletnim okresem żałoby. W całym państwie nikt nie mógł tańczyć i śpiewać. To trudne w Indiach, gdzie święta religijne związane są z muzyką i tańcem. By wymusić żałobę wymordowano niejedną hinduską wieś.

Władca znalazł wsparcie wśród muzułmańskich dostojników religijnych. Stał się orędownikiem twardego islamu, wszczynając prześladowania hinduskich wierzeń. Burzone były świątynie, a na ich miejsce wnoszono meczety. Zakazano małżeństw mieszanych. Szahdżahan pogrążył się w motywowanym religijnie okrucieństwie.

Szybko też znalazł pocieszenie. Zawsze otaczał się kobietami, ale teraz to już był czysty hedonizm. Podejrzewa się go o kazirodczy związek z najstarszą córką. W wyniku nadużywania afrodyzjaków podupadł na zdrowiu. Wykorzystał to jeden z jego synów przejmując władzę i osadzając ojca w więzieniu. Spędził tam resztę życia.

Budowa zajęła 20 lat. Zbiegła się w czasie z tragicznymi wydarzeniami nękającymi Indie. Obca dynastia Mogołów tak bardzo łupiła kraj, że pojawił się głód. W ślad za nim przyszły epidemie. Umierały całe prowincje. Mimo tego budowa szła naprzód. Władca miał pieniądze na opłacenie 20 tys. robotników, drogie materiały, ogromne ilości pereł, srebra, złota i szlachetnych kamieni.

Tadź Mahal widziałem wiele razy. Zabytek jest największą i najczęściej odwiedzaną atrakcją turystyczną w całych północnych Indiach. Od pierwszego dnia wycieczki turyści pytają o Tadź. Trudno się temu dziwić. Obiekt ma olbrzymią moc przyciągania. Oglądamy go o wschodzie słońca, a później jeszcze w ciągu dnia. Cała Agra kręci się wokół tego zabytku.

Zabytek oczywiście ma swój urok i piękną architektoniczną formę. Ciekawą historię. I to wystarczy by warto było tu przyjechać. Chyba nie potrzebuje wydumanych historii.

Tekst ten w nieco innej formie ukazał się wcześniej na blogu Krzysztof Matysa.
Wycieczka do Bhutanu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz